Podaruj sobie coś na Dzień Kobiet

 


Dzień Kobiet tuż tuż, dlatego będę Cię dziś zachęcała, żebyś nie czekała na swój wymarzony prezent, a zrobiła go sobie sama, co będzie dowodem największej troski o siebie. I nie chodzi mi w ogóle o to, abyś kupiła sobie dawno wypatrzoną biżuterię, zarezerwowała wizytę w salonie kosmetycznym, czy spędziła weekend w spa. Chodzi mi o rzeczy bardziej istotne, które w twoim kalendarzu powinny być napisane wielkimi literami, a w całym Twoim napiętym grafiku wysuwać się na prowadzenie i nie czekać na lepszy, bardziej dogodny moment, bo taki nigdy nie nadejdzie.

Zapewne istnieją bardziej przyjemne rzeczy, od tych, do zrobienia których będę cię zachęcać, jednak, żeby móc i mieć siłę, pozwolić sobie na te bardziej przyjemne, musisz zacząć od podstaw. A tą podstawą powinno być zdrowie.

Przypomnij sobie zatem - kiedy robiłaś ostatnie badanie cytologiczne?

Jeśli zastanawiasz się długo nad odpowiedzią, to czas, aby właśnie je wykonać. Jeśli minął już rok, to także czas najwyższy, żeby to powtórzyć.

Nie szukaj wymówek i nie usprawiedliwiaj się brakiem czasu, bo taki nie istnieje, jeżeli nie znajdujesz w ciągu roku, jednego dnia, a tak naprawdę kilku minut, by pochylić się nad własnym zdrowiem, to daleko Ci do miłości własnej, a mówiąc mniej patetycznie, jesteś w tej zacnej grupie ludzi, którzy wygłaszają nic nieznaczące tezy, że zdrowie jest najważniejsze. Dla większości stanowi ono wartość życzeniową, czyli mówisz jedno, a robisz drugie, w tym przypadku - nie robisz nic.

Nie zasłaniaj się wymówkami, nie odkładaj siebie na później. Sama zastanów się, ile razy w roku odwiedzasz fryzjera, manicurzystkę albo scrollujesz ekran telefonu, nie wnosząc tym samym żadnej wartości do swojego życia, a jedynie odbierając sobie energię.

Po pierwsze - nie bój się przyznać sama przed sobą, że po prostu się boisz. Czy nie większym lękiem jest niepewność? Mówią, że najgorsza jest niewiedza i uważam, że mają rację. Kluczowe jest podejście do tematu i zachęcam Cię do tego, abyś podeszła do tego zadania, tak jak ja. Nie jeżdżę na wizyty ginekologiczne w obawie, że coś zostanie wykryte, tylko, żeby upewnić się, że jestem zdrowa, dla mnie to ogromna różnica. Ogromna różnica tkwi także w tym, czy robisz coś, bo musisz, czy po prostu - chcesz. Ja wolę, poświęcać czas zdrowiu, z własnej chęci, a nie przymusu, bo wtedy mam wybór.

Jeśli myślisz, że nie towarzyszy mi napięcie przed wizytą, to się mylisz. Tylko, że ja z tym nie walczę, nie stawiam oporu, nie wypieram, po prostu to akceptuję. Nie mogę powiedzieć, że paraliżuje mnie strach, bo bym skłamała, ale delikatne napięcie to dowód na to, że zależy mi na własnym zdrowiu. Nie robię tego, jednak z lęku, ale z miłości, bo zwykle działamy z tych dwóch pobudek.

Szczerze Ci powiem, że wolę wizytę u dentysty i choć to także nie należy do przyjemności, to również od nich nie stronię, bo przecież zęby to nie tylko zdrowie, a podstawa wyglądu. Są na tym świecie rzeczy, które nie są zbyt przyjemne, ale stawianie im czoła to podstawa udanego życia, a chwila dyskomfortu to nic, w obliczu spokoju, jaki potem możemy odczuwać.

Kolejny raz zachęcam Cię do słynnego – Bój się i rób!

Myślę, że wiosna to najlepszy czas ku temu, ja swoje zadanie zrealizowałam z początkiem marca, przede mną jeszcze badanie z krwi, które wykonuję także co roku, o czym pisałam w poście dokładnie rok temu. Wiosna to dla mnie taki czas przeglądu własnego organizmu. Twój samochód poddawany jest przeglądowi, co roku, nie pozwól, by jakaś maszyna była ważniejsza od CIEBIE. Za brak przeglądu własnego ciała, nikt Cię nie ukaże, nie wlepi mandatu, nie skonfiskuje Twojego ciała, ale ty sama możesz ukarać siebie - własną biernością.

Podaruj sobie chwilę uwagi w tym szybkim świecie, w sumie nie robisz tego dla siebie, ale też dla swoich bliskich.

Nie czekaj, po prostu umów wizytę, prywatną czy nie, nie ma to najmniejszego znaczenia.

Przeciwnicy walentynek mówią, że te powinny trwać cały rok, uważam, że dzień kobiet też powinien trwać cały rok, bo przecież bez nas to wszystko zupełnie nie ma sensu.

Jeśli jesteś mężczyzną, i jakimś cudem dobrnąłeś do tego momentu, to chcę ci powiedzieć, że ta sprawa dotyczy też Ciebie, a mówiąc konkretnie, Twoim zadaniem jest przypomnienie swojej żonie, partnerce, kobiecie, o rzeczach priorytetowych. Być może w całej gonitwie powinności, obowiązków, zajmowania się wszystkim i wszystkimi, zgubiła samą siebie. Zapomniała, że w tym całym zarządzaniu i sterowaniu codziennością jest ktoś, o kogo trzeba właśnie teraz zadbać, a tą osobą jest ona sama. Zadanie dla Ciebie na dziś, to przypomnieć jej o tym. Pewnie ucieszy ją kwiatek, czekoladki, czy inny upominek 8 marca, ale ucieszy ją również Twoja troska, a wszystkie materialne prezenty bez troski, szacunku, wsparcia tracą na znaczeniu.

Panie i Panowie, zatem do dzieła!





Komentarze

Popularne posty