Paronimy

 

Dziś o słowach podobnie brzmiących, co innego znaczących. Z napisaniem tego wpisu, nosiłam się od dawna. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że słowa, o których będzie ten tekst, mają swoją nazwę i określane są mianem – paronimów, no cóż człowiek uczy się przez całe życie.

I wcale nie chodzi mi o tzw. homofony (słowa tak samo brzmiące, które zapisujemy inaczej) np. morze – może, Bóg – Buk – buk, kod – kot itp. ani o homonimy, czyli słowa, które mają te same brzmienie i pisownię, jednak oznaczają coś innego, np. zamek, para, bal, post itp. O nich zresztą uczyliśmy się w szkole, natomiast dziś chciałabym poświęcić swoją uwagę wspomnianym już paronimom, czyli słowom, które brzmią podobnie, oznaczają zupełnie coś innego, jednak często są mylone.

Nie sztuką jest wygooglować coś w Internecie, przekształcić, upiększyć, zmodyfikować, zapytać AI, ale na pewno nie jest to moim celem. Moim zamierzeniem jest tworzenie postów od podstaw, oczywiście nie jest zbrodnią, kimś lub czymś się zainspirować, bo przecież słowa „Inspiracja” jest wpisane w tytuł tego bloga, niemniej jednak przy projektowaniu moich wpisów stawiam na własne pomysły, na to, by mój tekst był moim tekstem, a nie zlepkiem „mądrości”, które dziś są na wyciągnięcie ręki, po które można sięgnąć jednym kliknięciem. Dostęp do wiedzy wszelakiej nigdy nie był bardziej prosty niż w czasach obecnych, powiem więcej, wszystkiego jest tak dużo, że czasem ciężko się odnaleźć i wybrać to, co naprawdę wartościowe, potrzebne, coś, co będzie nam służyć, a nie szkodzić.

Wpisów poświęconych językowi polskiemu było kilka, było o błędach językowych, o tym, że język polski, to zmora Polaków, o popularnych łamańcach, teraz pora na paronimy.

Przykłady, które dziś przywołam od dawna kołatały w mojej głowie. Obiecuję, że na koniec się trochę pośmiejecie, a tym samym do mojego wpisu wprowadzę odrobinę humoru.

No to zaczynamy:

  1. savoir – vivre – survivale

I już słyszę, ten komentarz, że to nie polskie słowa, jednak na potrzeby tego wpisu, postanowiłam je wykorzystać, do moich pisarskich celów, tym bardziej, że używamy ich na co dzień. Sami przyznacie, że brzmią zacnie i też ich znaczenie nie jest nietuzinkowe.

Survivale – pochodzi z języka angielskiego i oznacza przetrwanie, zaś savoir – vivre – z języka francuskiego, oznacza wiedzieć rozumieć.

Jeśli pociągają cię trudne warunki, szukanie rozwiązań w kryzysowych sytuacjach tj. budowanie schronień, szukanie dostępów do wody, pozyskiwanie ognia, to jesteś po prostu fanem survivalu. Typowe przedmioty do survivalu to ręcznik szybkoschnący, latarka na czoło, specjalna odzież, apteczka itp.

Savoir – vivre z kolei, to nic innego, jak dobre maniery, dobre wychowanie np. kulturalne zachowanie się przy stole, ubiór dostosowany do okoliczności, wysoka kultura w obcowaniu z innymi, szereg zasad, które oznaczają wysoko pojęte obycie i umiejętność odnalezienie się we wszystkich sytuacjach. Savoir – vivre, czyli „umieć żyć”, to po prostu postępować tak, jak nakazuje etykieta.

  1. trauma – trema

Przyznacie, że brzmią podobnie i jakieś podobieństwa, co do ich znaczenia można na pewno odnaleźć, to jednak nie są jednoznaczne. Trema – słowo stare, jak świat, jak zapewne każdy wie, to nic innego, jak lęk przed, publicznym wystąpieniem, spotkaniem itp. I jak wielu twierdzi, ma pozytywne znaczenie, bo odczuwana trema może nas dopingować i świadczy o tym, że po prostu nam na czymś zależy, przesadny zaś lęk, może nas paraliżować i uniemożliwić działanie, a nawet przybliżyć do porażki. Tak więc w przypadku tremy idealnym byłoby wypracowanie metody złotego środka, czyli w tym przypadku nie za dużo obojętności, nie za mało pozytywnego stresu.

Trauma, mam wrażenie jedno z bardziej nadużywanych słów w ostatnich czasach, podobnie, jak toksyk czy narcyz, których nigdy nie było więcej, niż we współczesnych czasach. Tak samo trauma panoszy się i czyha wszędzie, a należy pamiętać, że trauma to nie każda trudna i tragiczna sytuacja, która spotyka człowieka, a raczej jego reakcja na to wszystko. To, co dla jednego okaże się traumą, dla innego będzie trudnym doświadczeniem, z którym szybko się upora.

Trauma natomiast wpływa na naszą rzeczywistość i nieświadomie nią kieruje, wymaga konsultacji z terapeutą. Ja powstaje trauma? Zwykle w stresujących sytuacjach pojawiają się dwie reakcje: walka i ucieczka, jeśli niemożliwym jest wybór, spomiędzy tych dwóch reakcji, dochodzi do zamrożenia, zastygnięcia, czyli traumy. Jedyne wyjście, to po prostu przestać czuć, jednak to tylko reakcja obronna, by przeżyć skutki traumatycznych wydarzeń. Nie przechodzą one bez echa, są uśpione jak wulkan. Ciekawostką jest również to, że do traumy, bez względu na okoliczności, dochodzi z powodu braku możliwością podzielenie się z druga osobą swoimi przeżyciami. Temat traumy jest szeroki, a tu taka mała dawka wiedzy ode mnie, zasłyszanej, przeczytanej, samodzielnie wystudiowanej.

  1. parytety – priorytety

Priorytet, to jedno z moich ulubionych słów, brzmi dźwięcznie i odnosi się do rzeczy, które cenimy najbardziej, można byłoby to sprowadzić do naszych wartości. Priorytet nawiązuje do spraw niecierpiących zwłoki, na przykład może to być realizacja celu, czy podjecie, jakiegoś przedsięwzięcia. Słowa priorytet podobnie jak trauma, jest słowem często używanym i w moim odczuciu dość nowym, nie oznacza to, że słowo „priorytet” wcześniej nie istniało, ale nigdy wcześniej nie było tak chętnie używane jak dziś.

Parytety w przeciwieństwie do priorytetów brzmią troszkę jak z poprzedniej epoki. Oznaczają ustalenie równych proporcji, udziału dwóch lub więcej osób, grup, w celu zapewnienia równej reprezentacji np. kobiet na wyborach, wyrównania wartości. Słowa to ma także inne znaczenia, jednak najbardziej kojarzy się z dążeniem do równouprawnieniem, nie jako przywilejem, ale czymś oczywistym.

  1. przynajmniej – bynajmniej

To właśnie najbardziej popularne paronimy. Często mylone, co za tym idzie nieprawidłowo używane. Słowo - „bynajmniej”, oznacza „wcale”, „zupełnie nić”, „ani trochę”, w odróżnieniu od słowa - „przynajmniej”, którego znaczenie, to „co najmniej”, „chociaż”, „minimalnie”. Najpopularniejsze paronimy, które odnajdziecie w necie to: adoptować – adaptować, emanować – epatować, logiczny – logistyczny, zawieść – zawieźć.

  1. prymus – prymas

Pomysł użycia tego właśnie zestawienia pojawił się dokładnie wtedy, gdy pisałam ten post, a moja córka przygotowywała się do sprawdzianu z historii, a jeden z tematów traktował o walce z komunizmem w powojennej Polsce. Pojawiło się tak nazwisko kardynała Stefana Wyszyńskiego – prymasa Polski, czyli głowy Kościoła Katolickiego, natomiast prymus, to nikt inny, jak człowiek wybitny, jakiejś dziedzinie, wykazujący się nieprzeciętną wiedzą. W odniesieniu do ucznia, to ktoś, kto osiąga wysokie wyniki, nie ma sobie równych, dostaje najwyższe noty.

No i czas na zapowiadany punkt

  1. juwenalia – genitalia

Przyznam się szczerze, że sama tego przykładu pewnie bym nie wymyśliła, a to, że ktoś realnie pomylił te dwa pojęcia, daje mi możliwość wykorzystania jego pomyłki, w tym właśnie poście. Mam nadzieję, że osoba ta nie będzie miała mi tego za złe, tym bardziej, że przecież nie wymieniam jej z imienia i nazwiska.

Juwenalia, to jak zapewne kojarzycie, święto studentów, które obejmuje liczne imprezy, pochody, koncerty, konkursy itp. Wspomniana przeze mnie osoba pewnego razu opowiadała, jakoby jej koleżanka wybrała się na hucznie obchodzone „genitalia”, mając na myśli, oczywiście „juwenalia”. Możecie się tylko domyślać, że autorka/autor słów, mówiąca/mówiący o „genitaliach”, przez pewien czas nie miała/nie miał życia. A ile, z tego powodu było śmiechu, to już ona/on, sama/sam wie o tym najlepiej. Z tego, co się orientuje anegdota o „genitaliach” żyła jeszcze długo i znajdowała kolejnych odbiorców. Jak mniemam osoba, która pomyliła akurat te „zagadnienia”, do końca swoich dni zapamięta, że impreza z czasów studenckich, to „juwenalia”, a znaczenia drugiego słowa, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.


Najważniejsze, to używać słów, których znaczenie znamy, pamiętając równocześnie, że mylić się jest ludzką sprawą, a nie myli się w słowach tylko ten, kto nic nie mówi. Milcząc nie popełnimy żadnego błędu, ale cóż wtedy warte byłoby życie pozbawione komunikacji międzyludzkiej?

A jakie są Twoje ulubione paronimy?









Komentarze

Popularne posty