O sztuce miłości
Tekst ten to prezentacja książki, którą przygotowałam dokładnie dwadzieścia lat temu, gdy byłam jeszcze uczennicą jednego ze Studium. Książka miała należeć do działu psychologii, bo prezentowana była właśnie na tym przedmiocie. Do przepisania tego obszernego tekstu zbierałam się od dawna, nie bez powodu podaniowe kartki z napisanym odręcznie tekstem zachowały się w moich szkolnych pamiątkach, dzięki temu mogą ujrzeć dziś światło dzienne, a mówiąc konkretniej pojawić się na ekranach waszych telefonów czy laptopów. Pomimo, że nie pamiętałam tej książki dokładnie, to przez wszystkie te wszystkie lata, w mojej pamięci kołatał jeden cytat, a mianowicie: „Niedojrzała miłość mówi – kocham cię, ponieważ cię potrzebuję, dojrzała miłość mówi – potrzebuję cię, ponieważ cię kocham”. Te słowa moglibyśmy odnieść do świeżego i nowoczesnego spojrzenia na miłość mówiącego o tym, że - prawdziwa miłość nie wynika z potrzeby, a jest wyborem oraz zawrzeć w stwierdzeniu, że wybieram drugiego człowieka, nie dlatego, by wypełnić swoją pustkę, ale właśnie dlatego, że czuję się na tyle kompletnym/kompletną, by stworzyć dojrzały i zdrowy związek. Nie dlatego, że nam czegoś brakuje, ale dlatego, że sami jesteśmy wystarczającymi dla siebie samych i druga osoba nie jest już warunkiem dla naszego szczęścia i potwierdzeniem naszej wartości, a kimś, z kim chcemy kroczyć przez życie, tak po prostu. Nie uzależniamy wtedy swojego dobrostanu od drugiego człowieka, wręcz przeciwnie, będąc szczęśliwymi samymi ze sobą, możemy ofiarować najszczerszą miłość i sami taką gotowi jesteśmy wziąć, czujemy się godni tego, co najlepsze. W przypadku, gdy brakuje nam miłości własnej i szczęścia, jako wewnętrznego stanu, nikt i nic nie jest nas w stanie zadowolić. Tylko w chwili, gdy jesteśmy szczęśliwy sami ze sobą, druga osoba może stać się pięknym dopełnieniem, a nie warunkiem do szczęścia.
Biografia autora
Erich Fromm urodził się 23 marca 1900 roku. Amerykański psychoanalityk, filozof pochodzenia niemieckiego. O 1951 roku profesor Uniwersytetu w Meksyku. Zajmował się osobowością dynamiczną, psychoterapią i teoretycznymi podstawami psychoanalizy. Badał wpływ w strukturze klasowej społeczeństwa na kształtowanie się osobowości i pozycję jednostki w społeczeństwie. Interesował się marksizmem starając się połączyć z koncepcjami Freuda. Jego dorobek to m. in: „O sztuce miłości”, „Ucieczka od wolności”, „Mieć czy być”, „Niech się stanie człowiek”, „Anatomia ludzkiej destrukcyjności”, „Zdrowe społeczeństwo”.
Motto książki
„Ten, kto nic nie ma, nic nie kocha.
Ten, kto nic nie robi, nic nie rozumie.
Ten, kto nic nie rozumie, jest nic nie wart.
Ale ten, kto rozumie również kocha, zauważ, widzi.
Im więcej wiedzy wiąże się z jakimiś przedmiotami,
tym większa jest miłość.
Kto wyobraża sobie, ze wszystkie owoce dojrzewają
w tym samym czasie, co poziomki, nic nie wie o winogronach”
Wyjaśnienie tytułu „O sztuce miłości”
Autor na samym początku stawia pytanie – czy miłość jest sztuką? Jeśli tak, to według niego – wymaga wiedzy i wysiłku, jeśli nie – to jest uczuciem przypadkowym, dotyka tych, którzy mają więcej szczęścia. Autor jednak opowiada się za pierwszym sposobem pojmowania miłości. Jak twierdzi – mało, kto wie, że istnieje coś, czego w sprawie miłości trzeba się nauczyć. Dla większości ludzi ważne jest to, by być kochanym, a nie, by kogoś pokochać. Fromm tłumaczy to na konkretnych przypadkach:
gdy mężczyzna stara się zdobyć pieniądze i stanowisko, tylko dlatego, by przypodobać się kobiecie
gdy kobieta nadmiernie dba o swój wygląd
chęć przypodobania się, gdy okazuje się pomoc, kontrolowany
sposób prowadzenia rozmów
udawanie skromności i łagodności
Ludzie myślą, że kochać to prosta rzecz, jednak trudnym staje się znalezienie właściwego obiektu i zdobycie czyjegoś uczucia. Zakochują się w sobie, gdy czują, że znaleźli najlepszy osiągalny obiekt, uwzględniając przy tym obustronne korzyści wymienne. Błędem postępowania prowadzącym do przekonania, że miłości nie można się nauczyć jest mylenie uczucia zakochania ze stałym uczuciem. Początkowe zafascynowanie druga osoba bierze się stad, że początkowo żyjemy w osamotnieniu. W przekonaniu autora błędem jest również sądzenie, że miłość jest czymś łatwym do pojęcia, jedyną drogą, aby jej się nauczyć i pojąc jej istotę, jest zabranie się do jej studiowania. Zrozumieć trzeba również to, że miłość jest sztuką, tak jak sztuką jest samo życie, w związku z tym, trzeba jej się nauczyć. Na proces tej nauki składa się zarówno teoria jak i praktyka, a przede wszystkim zainteresowanie nią i pragnienie zdobywania tej wiedzy.
Teoria miłości
Miłość jako rozwiązanie problemu ludzkiego istnienia.
Człowiek został obdarzony rozumem, posiada świadomość istnienia. Świadomość krótkotrwałości życia, faktu, że rodzimy się niezależnie od swojej woli, umieramy wbrew niej, świadomość bezradności wobec sił przyrody i społeczeństwa. Wszystko to czyni odosobnienie i sprawia, że człowiek nie chce być sam. Poczucie odosobnienia wywołuje niepokój, bezradność, lęk przed izolacją. W obliczu tych aspektów, pojawia się pytanie – jak przezwyciężyć samotność?
Dla dziecka przynależność do matki, jej obecność jest czymś dalekim od osamotnienia. W dorosłym życiu, szukając ucieczki przed samotnością szukamy pocieszenia w używkach, które tylko pozwalają zapomnieć na chwilę.
Z pomocą przychodzi poczucie przynależności do grupy, chociaż tu także może towarzyszyć odczuwanie indywidualności. Czynnikiem nie bez znaczenie jest rutyna pracy i rozrywki, gdzie ich forma jest ściśle ustalona, a tryb życia człowieka jest, jak gdyby wewnątrz tej rutyny.
Kobieta ciężarna i dziecko to – dwie istoty, jednak przez jakiś czas stanowią jedno, jest to zjednoczenie symbiotyczne. Płód otrzymuje od matki wszystko, co potrzebuje, matka żywi je i ochrania.
Bierna forma zjednoczenia symbiotycznego, w dorosłym życiu, polega na podporządkowaniu się (masochizmie). Masochista ucieka od izolacji, stając się nierozerwalną częścią drugiego człowieka, daje sobą kierować, staje się narzędziem kogoś lub czegoś. Czynna forma zjednoczenie symbiotycznego natomiast określana jest mianem sadyzmu. Człowiek o tej osobowości czyni z drugiego nieodłączną część siebie, podnosząc tym samym swoja wartość. Masochista zarówno jak sadysta uzależniony jest od drugiej osoby , z tą różnicą, że pierwszy z nich podporządkowuje się, sadysta z kolei – rozkazuje.
Prawdziwa miłość to aktywna siła napędzająca i jednocząca człowieka, siła ta jednoczy go z innymi, dzięki temu jest w stanie przezwyciężyć osamotnienie, izolację, jednak pozostaje sobą. Miłość to nie tylko branie, ale także ofiarowanie, to żywe zainteresowanie kochanym przez nas obiektem, chęć rozwoju tego kogo prawdziwie kochamy. Zainteresowanie prowadzi do aspektu odpowiedzialności, poszanowania godności i poznania.
Miłość między rodzicem a dzieckiem
Gdyby dziecko miało świadomość rychłego oddzielenia go od matki, musiałoby odczuwać lęk przed śmiercią jeszcze przed przyjściem na świat. Mały człowiek odczuwa ciepło i bezpieczeństwo, a zewnętrzny świat nie istnieje. W miarę rozwoju rozwoju i przechodzenia przez kolejne fazy uczy się nazywać świat, rozpoznaje rzeczy, ma poczucie, ze jest kochanym, bo istnieje. Na miłość matki nie trzeba zasłużyć ani jej zdobywać, przyjmuje miłość i nie musi jeszcze wcale wiedzieć, co to znaczy kogoś kochać. Z upływem czasu zaczyna odczuwać potrzebę kochania i dawania. Miłość dziecka mówi: „kocham, ponieważ jestem kochany”, dojrzała miłość mówi: „jestem kochany, bo kocham”. Niedojrzała miłość zakłada: „Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję”, dojrzała zaś miłość: „potrzebuję cię, ponieważ cię kocham”.
Miłość matki do dziecka, jest niepowtarzalna, tęsknimy do tego rodzaju miłości, jako dzieci i jako dorośli. Stosunek dziecka do ojca jest zupełnie inny.. Rola ojca stanowi ograniczony charakter, jest tym, który wskazuje drogę. Po ukończeniu szóstego roku życia, dziecko potrzebuje ojca zupełnie w innym sposób niż matki, matka to oaza bezpieczeństwa, natomiast ojciec to ten, który powinien stać się autorytetem i pełnić rolę „kierownika”. Wdrażać zasady, stawiać wymagania, jednak być dalekim od posługiwania się groźbą. W pewnym momencie życia młody człowiek dochodzi do momentu, w który musi stać się dla siebie matką i ojcem, ma już ukształtowane sumienie matczyne i ojcowskie. Jeżeli chłopiec miał nadopiekuńczą matkę, pobłażliwego, obojętnego ojca, może stać się mężczyzną bezradnym i szukać opiekuńczości, być niezdolnym do kierowania własnym życiem. Jeżeli natomiast ojciec był autorytatywnym, wtedy syn będzie podporządkowany zasadom prawa. Nerwica obsesyjną rozwija się na podstawie jednostronnego przywiązania do ojca. Histerie, alkoholizm, niezdolność do bronienie prawa, depresje są wynikiem skupienia na matce.
Miłość braterska
Przez ten rodzaj miłości rozumiemy: odpowiedzialność, troskę, poczucie jedności z innymi i miłość między równymi. Miłość braterska jest wtedy, gdy zaczynamy kochać tych, którzy nie mogą nam się na nic przydać.
Miłość matczyna
To odpowiedzialność, troska o dziecko, zachowanie go przy życiu, zapewnienie mu rozwoju i wpajanie tego, ze warto jest żyć. Miłość do dziecka, ma na nie taki sam wpływ, jak i niepokój. Osiągnięciem szczytu matczynej miłości nie jest miłość do niemowlęcia lecz do rosnącego, zmieniającego się dziecka. Wielu ludzi pragnie być rodzicami, pomimo że w zamian mogą otrzymać tylko uśmiech. Narcyzm matczyny polega na przejmowaniu władzy nad dzieckiem, a to oznacza, że kobieta zapatrzona w siebie, może być dobra matka, tylko wtedy, gdy jej dziecko jest małe.
Miłość erotyczna
To pragnienie całkowitego zespolenia się z drugim człowiekiem, nie jest to tylko fizyczna żądza. Większość ludzi uważa, że pożądanie łączy się z miłością. Miłość może rodzić pragnienie seksualne, wtedy stosunek pozbawiony jest łapczywości a przepełniony czułością. Miłość erotyczna, jeśli jest miłością prawdziwą ma jedną przesłonę – kocham z głębi mojej istoty, przeżywam drugiego człowieka również do głębi jego istoty. Miłość erotyczna jest indywidualnym pociągiem istniejącym pomiędzy dwojgiem ludzi. Miłość to akt woli.
Miłość samego siebie
Powszechnie zakłada się, że miłość do drugiego człowieka jest czymś naturalnym, zaś miłość samego siebie łączy się z egoizmem a nawet narcyzmem. Fromm uważa, że to nic bardziej mylnego, miłość drugiego i samego siebie, nie wykluczają się, bo nawet w Biblii zostało to wyrażone słowami - „A bliźniego swego, jak siebie samego”. Należy zatem szanować własną niepowtarzalność, zrozumieć samego siebie. Wszyscy, którzy są zdolni kochać innych, są także w stanie kochać też siebie. Egoista, to człowiek samolubny, dążący do uzyskania indywidualnych korzyści, nie dostrzega potrzeb drugiego człowieka, potrafi tylko brać, nie jest zdolny do wyższych uczuć. Egoizm i miłość własna nie są tym samym, są przeciwieństwem. Egoista kocha siebie za mało, nie widzi siebie, jest pusty, nieszczęśliwy, nie potrafi też kochać siebie. Można to podsumować myślą mistrza Eckharda: „Jeżeli kochasz samego siebie, kochasz każdego, tak, jak kochasz siebie. Jeśli kochasz innego człowieka mniej niż samego siebie, nie umiesz prawdziwie kochać siebie, jeżeli jednak kochasz wszystkich jednakowo, włączając w to siebie i będziesz kochał jak jedną osobę, a tą osoba jest zarówno Bóg, jak i człowiek. A zatem, ten jest wspaniałym i prawym człowiekiem, kto kochając siebie w ten sam sposób kocha wszystkich”.
Miłość Boga
Również religijna miłość Boga wypływa w potrzeby przezwyciężenia osamotnienia. Miłość Boga jest łaską, a postawa religijna to wiara w tę łaskę. Aspekt patriarchalny każe kochać Boga jak ojca, pomimo tego, że jest surowy, każe i nagradza. W tym aspekcie kocha się Boga jak matkę, wierząc w bezgraniczna miłość, w ocalenie i jej przebaczenie. Miłość Boga nie jest ani jego poznaniem, ani myślą o Bogu, ale aktem jedności z Bogiem. Wszystko spoczywa na działaniu. W dojrzałym studium, Bóg przestaje być zewnętrzną potęgą, człowiek przyznaje elementy miłości i sprawiedliwości. Sposób miłości Boga odpowiada sposobowi miłości człowieka, często nie uświadamia sobie on prawdziwego charakteru swojej miłości do Boga i człowieka – charakteru ukrytego i zracjonalizowanego przez dojrzałą miłość, o tym czym jest miłość.
Miłość i jej rozbicie we współczesnym społeczeństwie zachodnim
Współczesny człowiek został przekształcony w towar i automat do osiągania zysku. W strefie miłości pojawia się pojęcie zespołu – małżeństwa. Polega on na współpracy, tolerancji, przebaczaniu sobie, zrozumieniu drugiej osoby, to tylko ucieczka od samotności. Istnieją bowiem również patologie miłości, powodujące świadome cierpienie, uważane za neurotyczne:
u dwojga lub jednej osoby bliskich ludzi pozostało przywiązanie do ojca lub matki, powodujące przenoszenie uczuć, które żywiło się względem rodzica, na bliską osobę w związku. Celem takich osób, jest być kochanym a nie kochać. Osoby takie mają potrzebę bycia podziwianymi, chwalonymi. Często mężczyźni poszukują kobiet na wzór własnych matek;
mężczyzna, który jest nazbyt związany w ojcem, gdy ten chwalił syna, ale też karcił, był dla niego autorytetem, a celem młodego mężczyzny było sprawianie przyjemności ojcu, to w dorosłym życiu taki mężczyzna może poszukiwać w partnerce ojcowskich cech, niekiedy unikać ich, a nawet traktować z pogardą;
rodzice nie kochają dzieci, ale tego nie okazują. Mała dziewczyna nie wie, co czuja i myślą jej rodzice. Towarzyszy jej niepokój, prowokuje agresywne zachowania mężów, aby wyzbyć się niepokojów i leków;
miłość bałwochwalcza, to również forma pseudo miłości – czci się ukochaną osobę, zatraca się w niej, a następnie czuje się nią rozczarowania i potrzebę poszukiwania kolejnego obiektu;
miłość sentymentalna – to ta przeżywana podczas oglądania filmów, czytania romansów, słuchania sentymentalnych piosenek.
uabstrakcyjnienie miłości w czasie, wspominanie jej, ale niedocenianie wtedy, gdy trwała;
Wymienione formy pseudomiłości, charakterystyczne dla współczesnych czasów, dotyczą przeszłości lub przyszłości.
Istnieją również:
projekcje mechanizmy – widzę wady drugiego człowieka, swoje wyparte cechy
inne formy projekcji, to przerzucanie problemów na dzieci. Ludzie próbują rozwiązać własne problemy egzystencjalne, decydując się na dziecko. Z góry jest to skazane na porażkę.
Praktyka miłości
Miłość jest osobistym doznaniem. Uprawiana sztuki zawsze wiążę się z wieloma aspektami, a niezbędnymi do opanowania jej są: dyscyplina, koncentracja, cierpliwość, zaangażowanie, poświecenie.
Dyscyplina. Bez dyscypliny życie staje się chaotyczne i rozproszone, jednak nie może być ona narzucona z zewnątrz, a wynikać z naszej potrzeby i być osobistym wyborem.
Koncentracja - to całkowite skupienie na zadaniu, robiąc kilka rzeczy jednocześnie, nie osiągniemy celu, o którym marzymy. Umieć się skoncentrować, to umieć przebywać z sobą samym, co jest niezbędne do zbudowania relacji z drugim człowiekiem. Dla dzisiejszego zapędzonego człowieka, być cierpliwym, to tracić czas. Umieć się koncentrować, to umieć słuchać, jeśli człowiek nas nudzi, nie jesteśmy w stanie skupić się na rozmowie, jeśli nie traktujemy go poważnie rozmowa nas męczy.
Cierpliwość. Dzisiejszy człowiek, traktuję tę cechę, jak stratę czasu. Jeśli nawet uda mu się zdobyć, to czego pragnął i dojść do określonego celu w bardzo łatwy i szybki sposób z poczuciem, że zaoszczędził swój cenny czas, to i tak nie wie, jak dalej go wykorzystać. Bez cierpliwości nie możliwym jest osiągnięcie wcześniej wspomnianej koncentracji.
Zaangażowanie – jeśli uczeń nie zaangażuje się bez reszty w zadanie, nigdy nie opanuje sztuki.
Ponad wszystkie wymienione cechy niezbędne do uprawiania sztuki, jaką jest miłość, warunkiem jest także przezwyciężenie narcyzmu. Człowiek z pozoru przeżywa to, co jest w jego wnętrzu, zjawiska zewnętrzne zdają się nie istnieć, są tylko przez nas zauważane. Przeciwnym biegunem tego, jest obiektywizm, czyli zdolność widzenia rzeczy takimi, jakimi są, umiejętność oddzielenia obiektywnego obrazu od tego, który sami wykształciliśmy. Podobnie jest ze snem, gdy o czymś śnimy, jesteśmy przekonani, ze wszystko dzieje się naprawdę. Miłość oznacza przezwyciężenie narcyzmu, rozwój pokory, obiektywizmu i wiary, bo wierzyć w człowieka to być przekonanym o stałości jego poglądów i miłości. Człowiek, który wierzy w siebie może też wierzyć w wierność innych. Wiara jednak wymaga ryzyka, odwagi, a nawet gotowości doznania rozczarowania. Gdy człowiek obawia się, że nie jest kochanym, tak naprawdę tkwi w nim podświadomy lęk przed miłością. Pomimo wszystko, należy wierzyć, że nasza miłość wywoła miłość odwzajemnioną. Jeśli kochamy, jesteśmy aktywni, aktywnie zainteresowani.
P.S.
Prezentacja to nie recenzja książki, nie zawiera, więc mojej oceny. Skupiona jest na obiektywnym przedstawieniu tematu, fabuły i cech.
Komentarze
Prześlij komentarz