13 lutego - Międzynarodowy Dzień Kochania Siebie
13 lutego to Międzynarodowy Dzień Kochania Siebie.
Wiedzieliście o tym?
Myślę sobie, że nie przez przypadek święto to poprzedza walentynki, bo przecież miłość własna to warunek, by móc prawdziwie pokochać drugiego.
Jeszcze do niedawna miłość własną uważano za egoizm, a ludzi deklarujących to uczucie względem siebie za narcyzów. Nic bardziej mylnego, bowiem narcyz to ktoś, kto nie lubi siebie, a potwierdzenia własnej wartości i ważności szuka na zewnątrz, ma go tyle, ile zdoła uzyskać od innych, buduje wartość na podstawie opinii innych osób.
Czy można to jednak nazwać miłością do siebie?
Kochanie siebie to zatem warunek, by tworzyć relacje z innymi ludźmi oparte na miłości, szacunku, akceptacji. Mówi się, że z pustego nawet Salomon nie naleje, w związku z tym, żeby dać drugiemu, w tym przypadku – największą wartość, jaką jest miłość - trzeba mieć z czego dać. Na potwierdzenie tego przypominają mi się słowa piosenki Perfectu: „Nie mogę Ci wiele dać, nie mogę Ci wiele dać, bo sam niewiele mam”. Abstrahując od tego, że piosenka mówi, o tym, że nie ważne są dobra materialne, a najważniejsze jest uczucie, jakim można obdarować druga osobę, to wspomniany przeze mnie cytat idealnie można wpisać to postrzegania miłości względem drugiego człowieka – dajemy tyle, ile sami mamy, jeśli nie mamy miłości do siebie, nie będziemy umieli prawdziwie pokochać i być prawdziwie kochanymi przez innych.
Nie kochając siebie, zakładając maski kogoś, kim nie jesteśmy, pokochają iluzję o nas samych, a nie nas w prawdziwej naturze.
Czy o to nam jednak chodzi?
Ten wpis miał być o tym, czym jest, a czym nie jest miłość do samego siebie, jednak z racji tego, że w tym tygodniu pojawił się już jeden post, a na drugi zwyczajnie nie starczyło mi czasu, dziś krótko, zwięźle i na temat. Być może za, jakiś czas wrócę do tematu, który będzie kontynuacją wpisów, które już się pojawiały i nawiązywały do najbardziej znanego cytatu o miłości - „A bliźniego swego, jak siebie samego”. Jeśli miłość własna Was nie przekonuje i wydaję Wam się rozdmuchanym tematem ostatnich lat, to pragnę przypomnieć, że o miłości własnej pisano w najstarszej Księdze Świata. Gdyby miłość do drugiego była ponad własną, słynne zdanie brzmiało - „...a bliźniego swego bardziej niż siebie samego”. (Ot taka mała sugestia ode mnie, wymyślona na poczekaniu).
Przeciwnicy walentynek śmią twierdzić, że ich nie obchodzą, bo te powinny trwać cały rok, każdego dnia. Myślę, że Dzień Kochania Siebie, także powinien trwać codziennie, być dyscypliną, do której dąży każdy z nas. Kochanie siebie to nie coś, co można wypracować raz na zawsze, to proces uczenia się kochania siebie każdego dnia na nowo, wybaczanie sobie, akceptacji. Proces nie mający nic wspólnego z pobłażaniem sobie i brakiem wymagań wobec siebie, a miłością, która daje szansę, by właśnie stawać się lepszym.
Dziś Dzień Kochania Siebie – zrób dla siebie coś dobrego, chociażby miała być to herbata, która wypijesz w spokoju. A jutrzejsze walentynki spędź tak, jak chcesz, bez presji, bez przymusu, bez tego, co nakazuje świat, bez buntu, że skoro ty nie obchodzisz, to inni też nie powinni, najważniejsze, żeby to był Twój wybór i wolna wola.
Ja już mam walentynkowe plany, które wiążą się również z miłością do siebie samej i zrobieniem, czegoś właśnie dla siebie. Spędzę je tanecznie, czyli tak, jak lubię najbardziej i oczywiście w duecie.
Jutro 14 lutego, ale jeśli nie jesteś zakochany, to też jest ok, przecież we Wszystkich Świętych też nie musisz być martwy.
Komentarze
Prześlij komentarz